poniedziałek, 16 marca 2015

Rozdział 3

-Co się stało mała? - spytałem
-Mój tatuś i moja mamusia obiecali, że po mnie przyjdą - wyłkała
-A gdzie oni są? - zaciekawiło mnie to
-Poszli do sklepu, a ja miałam tu na nich czekać - powiedziała mała
-Jak się nazywasz? I czy masz do nich numer telefonu? Kiedy mieli po ciebie przyjść? - zadawałem masę pytań
-Jestem Amy Lee. Mam numer tylko do taty. Mieli po mnie przyjść godzinę temu. - powiedziała dziewczynka 
-Ja jestem Harry, Harry Styles. Możesz dać mi swój telefon? - powiedziałem
-Tak - powiedziała Amy
Wziąłem jej telefon i znalazłem w kontaktach ,,Tata".            Kliknąłem w zieloną słuchawkę i zadzwoniłem.
,,Rozmowa telefoniczna''
-Słucham? - odezwał się nieznajomy męski głos
-Czy mam przyjemność rozmawiać z tatą Amy? - spytałem
-Nie, jestem lekarzem nazywam się Tommy Levis - powiedział
-Jak to lekarzem o co chodzi? - zapytałem
-Kris Lee wraz z żoną mieli wypadek wpadli pod samochód pijanego kierowcy. Kobieta zmarła w drodze do szpitala, a mężczyzna trafił na nasz oddział - poinformował mnie
-Boże, a co z ich córką? Siedzi koło mnie co mam zrobić? - chciałem wiedzieć
-przepraszam nie mogę rozmawiać właśnie spada nam ciśnienie pana Krisa - powiedział 
Rozłączyłem się. Nie wiedziałem co mam powiedzieć małej.
-Harry o co chodziło? - spytała się mnie 
-Wiesz mała tatuś jest w szpitalu, a mamusia jest już w niebie - tłumaczyłem jak to dzieciom
Amy zaczęła płakać. Przytuliłem ją.
-Harry co ty robisz? Musimy już iść - zawołał do mnie Liam
Wziąłem małą za rękę i dołączyliśmy do idących chłopaków. Spojrzeli się dziwnie na mnie i na Amy, ale nic się nie pytali. Zaprowadziłem Amy do Marlen i wszystko wyjaśniłem. Jak poszliśmy do pokoju to opowiedziałem wszystko chłopakom.
-Czyli może niedługo zostanie u nas skoro jest źle z jej ojcem - wygłosił swoją hipotezę Niall 
-Może... - odpowiedziałem zamyślony
Po północy poszliśmy spać. Około 6:00 zadzwonił telefon Amy który miałem w kieszeni u spodni wiszących na krześle.
Zdążyłem odebrać przed ostatnim sygnałem.
-Słucham? - spytałem pół przytomny
-Dzień dobry to ja lekarz Tommy Levis - przywitał i przedstawił się
-Czy coś się stało? - szybko oprzytomniałem
-Musze pana poinformować, że godzinę temu Kris Lee odszedł na tamten świat. A wracając do dziecka państwa Lee, to czy pan jest jakąś rodziną u której mogła by mieszkać Amy Lee? - zapytał
-Nie, ja jestem z sierocińca, w którym Amy teraz przebywa, zobaczyłem ją jak płacze i tak ją poznałem - odpowiedziałem mu
-Czy Amy mogła by zostać w tym domu dziecka? - zainteresował się
-Tak. Dziękuję za informacje - podziękowałem
Po rozmowie poszedłem jeszcze spać bo jest sobota i można poleniuchować. Obudził mnie śpiew Louis'a który chciał to osiągnąć.
-Wstawaj Harry dziś sobota fajny dzień - wykrzykną Niall
Uśmiechnąłem się, ale zaraz przypomniałem sobie poranną rozmowę.
-Muszę wam powiedzieć, że dzisiaj rozmawiałem z lekarzem    -powiedziałem
-I co? - Liam
-Ojciec Amy nie żyje - poinformowałem ich
Siedzieliśmy przygnębieni, aż weszła Marlen i Amy. Marlen od razu zauważyła nasze miny i wiedziała o co chodzi.
-Cześć - powiedziała uśmiechnięta Amy
-Cześć! - powiedzieliśmy wszyscy chórem
-Coś się stało? - zapytała z zaniepokojoną miną
-Eh... - nie wiedziałem jak to jej powiedzieć, była uśmiechnięta i nie chciałem popsuć jej humoru. Wszyscy patrzyli się na mnie Niall, Zayn, Liam, Louis, Marlen no i oczywiście Amy.
-Harry... - spoważniała, znikł jej śliczny uśmiech
-Amy...twój... - nie mogłem jej tego powiedzieć
Spojrzała się na mnie swoimi pięknymi oczami. Mimo tego musiałem jej to powiedzieć.
-Amy twój tata...twój tata nie...żyje... - wykrztusiłem to z siebie
Spojrzałem na nią, gdy po jej policzku spłynęła pojedyncza łza.
-Amy, mała przykro mi - podszedłem do niej, kucnąłem i mocną ją przytuliłem
-Mogę z tobą zostać? - spytała przez łzy
-Zawsze - odpowiedziałem

~~~~~~~~ . . . . . . . . ~~~~~~~~

-Robis musisz zacząć ich obserwować - powiedział Albus
-A to już wiesz gdzie są? - spytał sie Robis
-Tak. Musisz ich pilnować bo przeczuwam niebezpieczeństwo  - z zaniepokojoną miną stwierdził Albus
-Dobrze - odpowiedział Robis
-Wiesz mam wielkie przeczucie, że komuś się coś stanie - powiedział
-W takim razie trzeba szybko działać - powiedział z gotowością do pracy Robis



. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
Więc to już trzeci dam może w czwartek. Dziękuję naprawdę za komentarze pod tamtymi postami no i za wyświetlenia. 

3 komentarze:

  1. Zostałas nominowana do LBA ;) Gratuluję :* Szczegóły u mnie http://horan42.blogspot.com/2015/03/libster-blog-awards.html

    OdpowiedzUsuń